poniedziałek, 13 lutego 2017

Polskie marki warte uwagi - Manifiq&Co, PresKA, The Dot Queen, Paulina Schaedel i Hollie.









Kiedy wyprzedaże dobiegają końca, często zastanawiamy się nad naszymi zdobyczami ze sklepów, które niekiedy kupiłyśmy po prostu w szale promocji. Szczerze mówiąc, w tym roku z wyprzedaży skusiłam się jedynie na skórzaną shopperkę marki Wittchen - od dawna o takiej marzyłam, a w Złotych Tarasach trafiłam na obniżkę o 50% i stwierdzam, że to był bardzo trafiony zakup. Cały czas buduję swój styl, więc już niedługo będę szukała eleganckich, a czasem może nawet bardziej dziewczęcych ubrań na sezon przejściowy. Chciałabym w tym poście przedstawić Wam kilka moich propozycji na zbliżający się sezon wiosenny. Ostatnio odkryłam wiele ciekawych marek, które mogłyby Was zainteresować.

MANIFIQ&CO

To przede wszystkim wyjątkowo piękne kobiece sukienki i bluzki - dużo falbanek, koronek, czyli to co lubię najbardziej... I elegancja przede wszystkim! ;)




Ubrania tej marki na pewno przykuwają oko i raczej nikt nie przejdzie obok nich obojętnie. Wybrałam cztery stroje, które spodobały mi się najbardziej. Pierwsza to bluzka Gisella, która wyróżnia się dzięki kokardom na ramionach, które będą wyjątkowo modne w nadchodzącym sezonie. Na drugim zdjęciu jest piękna, rozkloszowana spódnica Cavina - element stroju jak marzenie, stwierdzam, że po prostu muszę ją mieć :) Spódnica jest niezwykle elegancka i świetnie nadaje się na wielkie wyjście czy na randkę w eleganckiej restauracji. Czarna sukienka Rosalia to również bardziej wieczorowa propozycja na niezwykle kobiecy i romantyczny strój. Bardzo podoba mi się dbałość z jaką została ona wykonana - jedynie, co do poliamidu miałabym małe ale, ponieważ jest to włókno syntetyczne o niskiej higroskopijności, zatem łatwo możemy się w takim stroju spocić, jednak ma taką zaletę, że zazwyczaj wykorzystywany jest do strojów, które wyglądają delikatnie, ponieważ jest odporny na przetarcia. Bluzka z ostatniego zdjęcia również została wykonana z poliamidu, więc pomimo zachwytu nad jej wyglądem to ze względu na materiał zapewne jej nie kupię, gdyż ma długie rękawy i wówczas zbyt duża część ciała jest bezpośrednio pokryta tą słabo oddychającą tkaniną. Muszę dodać, że każda marka korzysta zarówno z naturalnych włókien, jak i syntetycznych i jest to uzasadnione, ponieważ poszczególne tkaniny oprócz higroskopijności (dla mnie bardzo ważnego aspektu) mają również inne istotne cechy, które decydują o ich konkretnym wykorzystaniu. Marka Manifiq&Co to przede wszystkim niesamowite wzornictwo, które jak najbardziej do mnie przemawia. Na pewno niedługo odwiedzę ich butik na Nowoursynowskiej w Warszawie ;)

PresKA

To również polska marka odzieżowa, która jest coraz bardziej popularna, oferuje nam przede wszystkim kobiece, modne ubrania na każdą okazję. Aktualnie w ich sklepie internetowym trwa wyprzedaż, więc warto skusić się na jakiś niepowtarzalny ciuszek ;)



Płaszcz  z pierwszego zdjęcia pięknie się prezentuje i ma bardzo dobry skład - zawiera tylko 17% poliestru, a aż 50% to wełna. Co prawda posiadam tańszy płaszczyk zakupiony w TopShopie, który jest w 80% z wełny, ale za to wzornictwo i fakt, że płaszcz został wyprodukowany w Polsce mogę przymknąć na to oko. Urocza pastelowa sukienka skradła moje serce - jest po prostu idealna na pełne słońca, wiosenne dni! Biała bluzka z falbankami przy rękawach i kokardką przy szyi jest już propozycją z nowej kolekcji - tak właśnie prezentują się trendy na nadchodzący sezon wiosna/lato 2017. W bluzkę o takim właśnie kroju warto zainwestować, bo jest po prostu uniwersalna i pasuje na co dzień jak i na większe wyjście ;)

The Dot Queen

Kolejna polska marka warta zainteresowania - wzornictwo po prostu zachwyca! Niezwykle kobiece stroje, dużo falbanek, prześwitujących tkanin, odrobina ekstrawagancji. Projektantka inspiruje się luzem L.A. i klimatem Nowego Jorku - spójrzcie na efekty ;)


Sukienka Frills Petite stała się hitem sklepu internetowego Showroom i musicie przyznać, że jest niezwykle kobieca i elegancka. Ponadto głównym materiałem, z którego została ona wykonana jest bawełna, więc nad tą sukienką warto się zastanowić, bo jest świetnie wykonana i robi wrażenie. Na następnym zdjęciu mamy bluzkę z podwójną baskinką, która może fajnie podkreślić talię, a poza tym jest prosta i elegancka. Półgolf Broadway również mnie zachwycił, a przede wszystkim zwróciłam uwagę na jego wykonanie - dbałość o detale jest w tym modelu bardzo widoczna i to się ceni. Dzięki temu mamy takie modowe dzieła sztuki. Półgolfik przez swoje guziki możemy uznać za lekko militarny, więc również będzie modny w nadchodzącym sezonie ;)

Paulina Schaedel

To piękne i stosunkowo niedrogie torebki z wysokiej jakości skóry ekologicznej. Moim zdaniem każda z Was znajdzie wśród nich model dla siebie ;)




Torebki Pauliny Schaedel interesują mnie od dawna i na pewno niedługo któraś z nich będzie moja, chociaż szczerze mówiąc, na razie czekam na większy wybór w moim ulubionym kolorze - czarnym. Większość czarnych torebek została wyprzedana, więc mam nadzieję, że przed wiosennym sezonem się pojawią ;) 

Hollie

To piękne, klasyczne i niezwykle eleganckie skórzane torebki prosto ze stolicy. Pokażę Wam, które modele mnie najbardziej zachwyciły.



Najbardziej skłaniam się przy drugim modelu, czyli Hello Beautiful - elegancja, elegancja i jeszcze raz elegancja. To chyba będzie kolejna torebka na mojej liście must have tego sezonu - idealna na wieczór.

Kupujecie ubrania polskich marek? Może znacie jakieś marki szczególnie warte polecenia oferujące eleganckie i kobiece ubrania oraz dodatki? Muszę dodać, że aktualnie szukam również botków na wiosnę oraz eleganckiego przejściowego płaszczyka i chciałabym zaopatrzyć się w coś oryginalnego - czekam na Wasze sugestie ;)

czwartek, 21 lipca 2016

Problem ze zbyt suchą skórą? Na ratunek przychodzi Lumene Arctic Aqua Deep Moisture.







Wiele z nas boryka się z problemem zbyt wysuszonej skóry, której powodem mogą być różne zabiegi z wykorzystaniem kwasów. Latem jesteśmy wręcz skazane na przebywanie w klimatyzowanych pomieszczeniach, co także niekorzystnie wpływa na stan naszej skóry, nie mówiąc już o tym, że często zapominamy o odpowiednim nawodnieniu organizmu, a przez to nasza skóra jeszcze bardziej cierpi. 

Kiedy posiadaczki tłustej cery martwią się o nadmiar sebum i zbyt silny błysk twarz, posiadaczki cery suchej muszą walczyć z suchymi skórkami, z powodu których trudno jest wykonać perfekcyjny makijaż, ponieważ skóra często w wielu miejscach potrafi się łuszczyć. Na pewno należy od czasu do czasu zrobić peeling twarzy, jednak problem sam się nie rozwiąże i będzie wracał, jeśli pomimo odpowiedniego oczyszczenia twarzy, nie będziemy dbały o jej odpowiednie nawilżenie. 

Od długiego czasu sama borykam się z problemem przesuszonej skóry, dlatego też skuszona promocją w drogerii ekobieca.pl postanowiłam wypróbować krem na dzień i na noc z serii Lumene Arctic Aqua Deep Moisture. Promocja jest naprawdę fajna, bo dwa kremy kupujemy w cenie jednego, zatem wydałam na nie jedynie 33,99zł.



Zajmijmy się najpierw kremem na dzień - co obiecuje nam producent:

"Krem zawiera bogatą w minerały wiosenną wodę arktyczną oraz technologię nawilżającą, dlatego też podnosi nawilżenie cery i zapobiega utracie wody przywracając naturalne mechanizmy obronne skóry, dzięki czemu skóra jest długotrwale nawilżona, co wspomaga utrzymanie jej miękkiej, nawilżonej i zdrowej. Związek Ksylitolu reguluje nawilżenie w różnych warstwach naskórka oraz wzmacnia jego struktury, utrzymując optymalny poziom nawilżenia. Betaina zmiękcza i chroni cerę przed podrażnieniami oraz wspomaga regulację bilansu wodnego komórek skóry.

Krem jest wolny od parabenów, formaldehydów, olejów mineralnych."

Moja opinia:

Kiedy po raz pierwszy otworzyłam krem, zobaczyłam śliczną błękitną konsystencję, która od razu skojarzyła mi się z flagą Finlandii i tą piękną krainą Pólnocy, w której krem został wyprodukowany. W dodatku ślicznie i delikatnie pachnie - jak typowy kremik ;) 

Krem jest lekki i szybko się wchłania, dlatego świetnie nadaje się pod makijaż. Według mnie, to duży plus, bo często mocno nawilżające kremy zostawiają na twarzy tłustą warstwę, na której makijaż nie wygląda za dobrze i wszystko się rozmazuje. W przypadku kremu Lumene, jestem miło zaskoczona i stosuję go codziennie rano, jakieś 10 min przed zrobieniem makijażu, by zachować jego właściwości na twarzy i nie zetrzeć go za szybko gąbeczką do podkładu. Jednak sam krem wchłania się jakieś 3-5 min. ;)



Jeśli chodzi o problemy z wrażliwą skórą twarzy, to sama takową posiadam i krem nie wywołał u mnie żadnych podrażnień, a stosowałam już takie, które nieźle zepsuły mi stan mojej cery. Kremy Lumene mają to do siebie, że inspirowane są naturą północy, więc nie zawierają komedogennych składników. Jedynie dziewczyny, u których zapychanie spowodowane jest masłem shea i gliceryną muszą wyjątkowo uważać na ten produkt, bo masło shea i gliceryna są wysoko w składzie tego kosmetyku.

Kwestię nawilżenia zostawiłam na koniec, bo to taka wisienka na torcie. Muszę przyznać, że odkąd zaczęłam stosować ten krem wraz z kremem na noc, problem suchych skórek na czole zaczął powoli znikać. Na chwilę obecną pracuję nadal nad nawilżeniem skóry na nosie, ale czoło zostało naprawdę ładnie uratowane przez te kremy. Wreszcie mogę na spokojnie nałożyć podkład, od którego z czasem nie odchodzą kawałki małych skórek. Pierwsze wrażenie jest zatem bardzo dobre, a kiedy wykończę te kremy, podsumuję na blogu ich działanie,



A teraz krótko kilka słów o kremie na noc - co obiecuje nam producent:

"Zapewnia skuteczne, długoterminowe nawilżenie skóry w ciągu nocy. Pomaga utrzymać skórę miękką i dobrze odżywioną poprawiając jej własny, naturalny mechanizm ochronny. Czysta, bogata w składniki mineralne woda arktyczna oraz unikalna technologia nawilżająca, która wiąże wodę w komórkach skóry, dla długotrwałego efektu nawilżenia oraz utrzymania jej miękkiej i nawilżonej. Związek Ksylitolu reguluje nawilżenie w różnych warstwach naskórka oraz wzmacnia jego struktury, utrzymując optymalny poziom nawilżenia. Betaina zmiękcza i chroni skórę przed podrażnieniami oraz wspomaga regulację bilansu wodnego. Pochodne witaminy E zapobiegają tworzeniu się wolnych rodników i ich wpływowi na skórę. Alantoina sprawia, że cera wygląda świeżo poprzez odmłodzenie."

Moja opinia:

Podobnie jak jego poprzednik, krem na noc ma piękną błękitną konsystencję - może troszeczkę gęstszą niż wersja na dzień, ale mimo wszystko, niezwykle lekką. Krem bardzo szybko się wchłania i jeśli nie postaramy się o tłustą warstwę nakładając go zbyt dużo, to jej nie będzie. Wraz z kremem na dzień stanowi świetny duet do zwalczania suchych skórek, co szczęśliwie zaobserwowałam na swojej twarzy. Stan mojej skóry na pewno się zmienił i to już po tygodniu stosowania kremu, więc możemy dostrzec szybki efekt nawilżający tych dwóch kosmetyków. Jestem ciekawa jak będzie po 2-3 miesiącach stosowania tych kremów, ale na razie jestem bardzo zadowolona i sądzę, że tak już zostanie. Skóra po zastosowaniu kremu na noc jest faktycznie miękka i miła w dotyku. Ponadto, nie zaobserwowałam żadnych niechcianych zmian, więc krem nie zapycha. Jeśli chodzi o właściwości odmładzające, to jestem jakoś sceptycznie nastawiona. Moim zdaniem, odmłodzenie dotyczy właściwości nawilżających - dobrze nawilżona skóra zawsze wygląda na młodszą, a nawilżenie zapobiega powstawaniu zmarszczek na skutek wysuszenia (przykładem tego u wielu osób mogą być poziome kreski na czole).




Polecam te kremy dziewczynom z suchą skórą, a także tym, które doprowadziły do nawet delikatnego przesuszenia swojej skóry, ponieważ kremy są tak lekkie, że aż miło się je stosuje :) Szczególnie warto skorzystać ze wspomnianej przeze mnie promocji w drogerii ekobieca.pl i zakupić je w zestawie, bo w cenie jednego kremu dostajemy dwa :)

Znacie te kremy? Jak się u Was sprawdziły? Jakie kremy nawilżające stosujecie i polecacie? Jestem ciekawa, bo z chęcią wypróbuję :)